wtorek, 21 lipca 2015

1.8 "Słabi z nich będą ojcowie"

*15 lipca, 10:12*
Po raz setny tego dnia przekopuję szafę w poszukiwaniu ubrań odpowiednich na wielki shopping. Nie ma kto mi pomóc ponieważ nasze "cudowne" parki zrobiły sobie potrójną randkę nad jeziorem, więc zostałam tylko ja z Niall'em
-Naaaaaat, no błaaaaaaaagam!-blondyn przeciąga wyrazy i patrzy na mnie pełnymi żałości oczami
-A co będę miała z tego, że zabiorę Cię na damski wypad do galerii?-pytam przymierzając kolejną koszulkę
-Ochronę przez cały czas i... I ja za wszystko zapłacę i... I ja nie chcę zostać saaaam!-chłopak robi minkę rodem kota ze Shreka i podchodzi troszkę bliżej
-Horan do jasnej cholery! To miało być babskie wyjście!-udaję naburmuszoną i sięgam po baletki
-To zaproś swojego brata i w czasie kiedy Ty i Nadie będziecie łazić po sklepach, ja i Stu pogadamy i w ogóle-wzrusza ramionami
-Okey, ale jeśli usłyszę dzisiaj choć jedną prośbę szybszego powrotu do domu, to... Przez resztę tygodnia jesz to co ja Ci ugotuję-uśmiecham się i wreszcie wybieram idealny zestaw
Makijaż robię delikatny, a włosy zostawiam w postaci naturalnych fali. Horan leży nadal w piżamie, na kanapie i ogląda jakiś serial
-Okay panie Horan, niech pan się ubiera, a ja idę informować o panu Nadie-uśmiecham się i idę w stronę mojej sypialni
  [...]
-Czekaj... Czyje te dzieci, bo nie zbyt kapuję-wzdycham do telefonu po raz setny kiedy moja przyjaciółka stara się wytłumaczyć mi obecność dzieci na naszych zakupach
-No.... Mojej siostry, obiecałam jej, że zajmę się Ashton'em i Josh'em, a Ty nie dałaś mi dojść do głosu i musimy ich zabrać-Nadie mówi lekko zirytowanym tonem głosu
-A ile ci chłopcy mają lat?-pytam i kieruję swoje kroki w stronę sypialni Niall'a
-No tak z sześć-siedem mają-oznajmia mi
-Okay, a więc teraz ja... Bierzesz Stu, ja Niall'a i oni zajmują się maluchami kiedy my będziemy chodzić po sklepach, plan idealny!-uśmiecham się sama do siebie i opadam na rozgardiasz zwany łóżkiem Niall'a
-Mi pasuje, wyślę Stu po bliźniaki i będziemy na was czekać przy wejściu głównym galerii, pa przyszła pani Horan-słysząc końcówkę wybucham śmiechem
-Ah przyszła panno Miller, proszę mnie nie obrażać, to tylko przyjaźń-syczę po chwili-A teraz dzwoń po Stu i widzimy się na miejscu-rozłączam się szybciej niż moja przyjaciółka zdążą zareagować
   Po chwili do środka wchodzi Niall, z przewiązanym czarnym ręcznikiem w pasie, jego blond włosy są mokre, a z ciała kapią pojedyncze krople wody. Chłopak patrzy na mnie lekko zawstydzony kiedy ja wybucham śmiechem
-Oj, już dobrze Nialler! Ty też widziałeś mnie w samym ręczniku, więc to jest rewanż!-wstaję i otwieram jego obszerną szafę-Jak na faceta masz całkiem sporo ciuchów, wiesz?-patrzę na (już)wyluzowanego blondyna
-Ta... Takie uroki bycia gwiazdą-wydyma usta
-Dobrze... Idź się wysusz, a ja naszykuję Ci ciuchy, które będą odpowiednie do zajmowania się dziećmi-uśmiecham się szaleńczo i czekam na reakcję ze strony blondyna
-Aha, no spoko... Zaraz, co?!-zatrzymuje się w półkroku i patrzy na mnie przenikliwie
-No tak. Ty i mój braciszek zajmujecie się małym Ashton'em i Josh'em, a ja i Nadie robimy zakupy, w końcu się nam do czegoś przydacie-posyłam mu całusa i zaczynam przekopywać szafę
-W końcu się do czegoś przydacie, bla bla bla...-zaczął mnie papugować i robić głupie miny
-Mam to uznać za obrazę?-robię z ust podkówkę i wyjmuję duuuży, czarny T-shirt-Wezmę go sobie, dzięki-biorę koszulkę i wychodzę z pokoju
Po chwili jednak wracam i kompletuje zestaw dla Niall'a. Nie mija 20 minut, a obok mnie zjawia się Horan i zabiera to co zdołałam naszykować
-Dobra musimy się spieszyć, oni już na nas czekają-oznajmiam chłopakowi i zakładam białe sandałki na niebotycznie wysokich obcasach
-Torebka!-słyszę kiedy stoję już przy drzwiach prowadzących do garażu
-Weź mi ją!-odkrzykuję i staję przy aucie
 Mija chwila, a Niall materializuje się u mojego boku. Bez zbędnego gadania wsiadamy do auta. Droga trwa nie całe 10 minut(i to bez łamania zasad ruchu drogowego!), a pod głównymi drzwiami galerii stoi Nadie, Stuart i dwaj podobni do siebie chłopcy sięgający mojemu bratu do kolan
-No, ile można na Was czekać!-krzyczy moja przyjaciółka, a kilku przechodniów się na nią gapi
-Sory, ale ten pan obok mnie straaaasznie się guzdrał!-uśmiecham się słodko i kucam przy bliźniakach-A Wy to pewnie Ashton i Josh, jestem Natie-wyciągam w ich stronę obie ręce, a Ci bez problemu się we mnie wtulają
-Ja jestem Josh, ten podobno mądrzejszy-szczerzy się blondynek w dziwnej granatowej koszuli
-Ta... Wiesz w to dalej łamago. Ja jestem Ashton, ale dla Ciebie maleńka Ash-puszcza mi niezdarnie oczko, a ja wybucham śmiechem
-Sorki mały, mam chłopaka-mówię po chwili i wskazuję na zdezorientowanego Horan'a Czyży zapomniał, że w miejscu publicznym gramy parę?
 Chłopiec posyła mu nienawistne spojrzenie i znów patrzy na mnie
-I tak jesteś moja, może potem skoczymy na lody? Ciocia Nadie stawia-uśmiecha się, a ja delikatnie chichoczę
-Dzięki-uśmiecham się-Chyba...-dokańczam kiedy bliźniaki idą w stronę Niall'a
 Chwilę na niego patrzą i czekają aż blondyn zniży się do ich poziomu(co szczerze mówiąc, umysłowo nie byłoby trudne...)
-Ah tak... Jestem Niall-blondyn kuca przed bliźniakami i uśmiecha się bez przekonania
-Ta, ta... To Josh, a ja jestem Ashton...-słyszę malca, który chwilę wcześniej mnie podrywał
 Najwidoczniej ani Niall i Stu, ani bliźniaki nie są zachwycone pomysłem spędzania wspólnie czasu, bo ich miny mówią same za siebie
-Okay ludziska! Niall, Stu i bliźniaki, wy idziecie do lodziarni, sklepu z zabawkami i innych takich, tylko błagam was! Nie zgubcie moich siostrzeńców, bo was zabiję!-mówi groźnie Nadie i oddalamy się w stronę pierwszego od wejścia sklepu
*Oczami Niall'a, kilka godzin później*
Weszliśmy do kolejnego nudnego sklepu z zabawkami... Stuart i ja jak zawsze stanęliśmy daleko od maluchów i kontynuowaliśmy naszą konwersację przerwaną w poprzednim sklepie. Minęło 30 minut, 40, 50... I nadal bliźniaki się nie zjawiały! Zaczęliśmy więc szukać. Gdy sprawdziliśmy wszystkie regały i chłopców nigdzie nie było z prędkością huraganu wybiegliśmy ze sklepu i zaczęliśmy szukać po całej galerii
-Ja pierdolę... Żebyśmy jeszcze tylko jedno dziecko zgubili, ale żeby dwójkę?!-mówi Stu kiedy spotykamy się przy jednym ze sklepów
-Jeśli tak dalej pójdzie będziemy musieli iść do ochrony żeby poszukali maluchów!-wzdycham zrezygnowany mając przed oczami wściekłą Nat
-Błagam, nie! Nadie mnie zabije, obiecałem jej, że nie zgubię chłopaków!-Stuart zaczyna kręcić się w kółko
-Ja Nat też obiecałem! Już po nas!-idę w kierunku wielkiego napisu "OCHRONA"
*W tym samym czasie, oczami Nat*
Podczas wybierania kolejnego trafnego zestawu, telefon Nadie zaczął dzwonić. Spojrzała na niego uśmiechnięta, ale niestety uśmiech od razu się zmył
-To... Josh!?-odbiera telefon natychmiast, a ja ciągnę ją do przymierzalni żeby mogła włączyć głośnomówiący-Halo?
-Nadie, bo...-słyszę jednego z bliźniaków
-Tak, o co chodzi? Gdzie Stu i Niall?-pyta i siada na ławeczce w przebieralni
-Chyba się zgubiliśmy... Wujek Stuart i Niall zniknęli...-mówi delikatnie
-Jak to zniknęli?! Josh o co chodzi?!
-Po pierwsze ciociu... Teraz rozmawiasz z Josh'em, a przed chwilą gadałaś z Ash'em, a właściwie to my wyszliśmy, bo nam się w tym sklepie nudziło, a wujkowie byli zajęci konwersacją i nie chcieliśmy im przeszkadzać, więc wyszliśmy-mówi malec opanowanym głosem, a tik Nadie właśnie się uaktywnia, biorę od niej telefon i uspokajam oddech
-Josh, gdzie jesteście? Zaraz po was przyjdziemy
-No... Przy sklepie z AGD i RTV
-Okay, nie ruszajcie się stamtąd, za 5 minut będziemy, pa-rozłączam się i patrzę na wkurzoną przyjaciółkę
 -Jak oni mogli? Ja im kurna dzieci powierzyłam!-zaciska palce w pięści
-Mogło być gorzej, ważne, że wiemy gdzie są, a poza tym, to nie wina naszych chłopaków, że bliźniaki wyszły ze sklepu same-wzruszam ramionami i wyciągam przyjaciółkę z przymierzalni
*kilka minut później*
 Na horyzoncie już migały nam dziwne koszule i lekko przestraszone miny
-Jezu, dzieciaki, wszystko okay?-Nadie rzuca się na bliźniaki i sprawdza ich stan
-Tak ciociu, ale bardziej martwimy się o wujka Stu i Niall'a, oni nas wzywali przez ochronę!-mówi Josh
-Racja... Coś gadało przez te głośniki...-wzdycham-Idziemy chłopcy do wujków, martwią się-biorę za rękę Josh'a, a Nadie Ashton'a i kierujemy się w stronę wielkiego napisu "OCHRONA", do którego prowadzi spora ilość strzałek
-I weź tu kobieto zostaw z dwoma dorosłymi facetami dzieci... Słabi z nich będą ojcowie...-zdycha Nadie
*Przy ochronie*
-[...]debile, idioci, niekompetentni kretyni!-takie właśnie wyzwiska Nadie sypała w stronę mojego brata i mojego przyjaciela
-Ale przecież nic się nie stało! Dzieci żyją, całe i zdrowe są, kochanie nie przesadzaj!-i tym właśnie Stuart przelał czarę goryczy i dostał siarczysty policzek od wkurwionej blondynki
-Ale jak Ci powierzam dwójkę dzieci w opiekę to się nimi zajmuj, a nie gub i udawaj, że sam je znalazłeś!
-Błagam Cię Nadie! Jest dobrze, a ten plaskacz mi się nie należał!-wyłączam się właśnie w tym momencie i odwracam się w stronę Niall'a
-Jesteś bardzo mało odpowiedzialny Niall-wzdycham
-Ale... Ja umiem zajmować się dziećmi! Mam bratanka i idzie mi świetnie, ale kiedy chcę się wykazać, to wszystko się pieprzy! Przepraszam-posyła mi smutne spojrzenie, a ja delikatnie go przytulam
-W porządku, ale na jakiś czas zaprzestańmy opiekowania się dziećmi-puszczam mu oczko-I wiesz... za tydzień muszę pozdawać egzaminy, studia, ostatni rok od października...-szczerzę się do blondyna
-Okay... Spoko... Przyjadę po ciebie jak skończysz i uczcimy to deserem lodowym-uśmiecha się
 Kiedy wszystko już się wyjaśnia rozstajemy się w zgodzie(że ja i Niall jedziemy do domu, a Nadie i Stuart do domu bliźniaków) i postanawiamy spędzić resztę dnia w leniwym nastroju...
__________________________________________________________________
Heeeeej! Zjawiam się oto z krótkim i dziwnym rozdziałem... Nie wiem czemu, ale chciałam zgubić bliźniaków i tak oto się stało! Mam w tym momencie turkusowe końcówki włosów i poczucie winy, że tak długo nie pisałam... Mam zamiar napisać jeszcze jeden rozdział przed wyjazdem, a może dwa... Wyjazd się zbliża wielkimi krokami, a 25 jadę na wieś do kuzyna... Mam dziwne przeczucie, że pożrą mnie króliki... Okay, nie ważne... Jutro druga rocznica BSE! O mamuniu.... To takie... Awwww! A w czwartek mamy
Piątą rocznicę powstania One Direction!♥
Jaram się na maksa, jak co roku, ale w tym roku jeszcze będę świętować w domku!
Się rozpisałaaam! Jak tam wasze wakacje? Co robiłyście ostatnio? Jak samopoczucie? I wgl...♥
Lots of Love♥

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję że uda ci się napisać te rozdziały przed wyjazdem! Nie mogę się doczekać 😍 😍 😍
    Btw, świetny i śmieszny rozdział, uwielbiam Ashtona i Josha ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty rozdział i sorki za refleks, ale jestem na obozie na jakimś zadupiu. Rozdział epicki XD mam nadzieję, ze dodasz coś przed wyjazdem... A ja rocznicę chłopaków spędzałam na siłowni i na boisku... Kill me ;-; love ya xx

    OdpowiedzUsuń